26 lipca br. w ramach realizacji projektu „Tworzenie Lokalnych Inkubatorów NGO w ramach Dolnośląskiej Sieci Doradztwa Pozarządowego” na trasie Bronów gm. Góra – Giżyn gm. Bojanowo– Sułów Wielki gm. Wąsosz – Bronów odbył się rajd rowerowy. Uczestniczyły w nim dzieci z Bronowa (z rodzicami) oraz grupa opiekunów w Góry (wolontariusze z PIW-u – Arek Gortych, Joanna Dec, Maria Ignaszewska - Nicpoń, Ewa Potoczna). Przewodnikiem była opiekunka Pracowni Historii Ziemi Górowskiej Elżbieta Maćkowska. Zabezpieczenie techniczne rajdu spoczywało w rękach animatorki Elżbiety Skoczylas. W Giżynie grupa zwiedzała drewniany XVII -wieczny kościół pw. Narodzenia NMP i drewnianą dzwonnicę. W ołtarzu uwagę zwrócił obraz odkryty kilka lat temu, a pochodzący z 1743 r. ze zniszczonego już zboru ewangelickiego w Czerninie.
W Giżynie oglądaliśmy również pałac z początku XX w. Pałac obecnie jest własnością prywatną, zamieszkują go 2 rodziny – pracownicy właściciela i trwa tam aktualnie remont wnętrz.
Kolejnym elementem rajdu było zwiedzanie kościoła szachulcowego p.w. śś. Piotra i Pawła w Sułowie Wielkim w gm. Wąsosz. Kościół pochodzi z początku XVII w. Ma swój urok i klasę: piękny późnogotycki ołtarz tzw. tryptyk z Matką Boską, św. Barbarą, św. Katarzyną, Św. Małgorzatą i św. Dorotą. Dobrze zachowana książęca loża kolatorska z herbem Dolnego Śląska i herbami właścicieli okolicznych wsi, ciekawa barokowa ambona (jedno z malowideł przedstawia Chrystusa nauczającego z łodzi, ale siedzącego w niej – to jest rzadkim widokiem, bo zazwyczaj Chrystus naucza stojąc) i wiele innych nie mniej interesujących elementów wystroju i architektonicznych oraz, co jest raczej ewenementem, legenda o duchu jednego z poprzednich proboszczów, który nie lubił żadnych zmian w kościele i dlatego konserwatorom, a także miejscowej ludności ukazuje się od czasu do czasu pod postacią widmowego księdza. Opowieść o tych zjawiskach usłyszeliśmy od mieszkanki Sułowa Karoliny First, ale znały ją również dzieci z pobliskiego Bronowa.
Obejrzeliśmy również cmentarz ewangelicki oraz hodowlę pawi i bażantów w pobliskim gospodarstwie rolnym. Rajd nie obył się bez przygód, a tymi były m.in.: dwie przebite dętki, pęknięta opona, uszkodzone rower sołtys Moniki Przybylskiej. Największe brawa należą się jednak 6-letniemu Przemkowi Sawickiemu, który na swym małym dziecięcym rowerku pokonał całą trasę i jako jeden z pierwszych zameldował się w Bronowie. Pani w sklepie powiedział „widzi Pani, ja nie padłem, dałem radę, a oni tacy zmęczeni”. Rajd wszystkim bardzo się spodobał, mimo upalnej pogody. Było sympatycznie, wesoło. Już ustalono termin następnego- będzie to 16 sierpnia na trasie Bronów- Czechnów- Trzebosz- Giżyn- Bronów. Okazuje się, że okolica, w której mieszkamy i którą, jak się nam wydaje, doskonale znamy- kryje jednak wiele ciekawostek i zagadek, wartych poznania. Ciekawostki dotyczące okolicy na następny rajd ma wyszukać młodzież z Bronowa- wszak to oni należą do wakacyjnego Klubu Odkrywców Bronowa. Pomocą oczywiście będzie służyć i Inkubator i Pracownia Historii.
Tekst: Elżbieta Maćkowska



